poniedziałek, 25 kwietnia 2016

O przyjazni na emigracji

Wpis powstal w ramach kwietniowo/majowego projektu Klubu Polek o przyjazni.
Co prawda moj termin publikowania jest dopiero w maju,ale zadecydowalam przedstawic go juz teraz.

Czy prawdziwa przyjazn istnieje?

To tak jakby ktos sie mnie zapytal czy istnieje milosc.

Tylko,ze na emigracji jest jakby troche trudniej.

M.poznalam w pierwszej klasie podstawowki. Bylysmy sobie bardzo bliskie,chociaz zawsze mialam wrazenie,ze pomiedzy nami jest ciagle jakas niezdrowa rywalizacja. A to o szkole,a to o przyszly zawod , o miejsce zamieszkania. Im robilysmy sie starsze , tym trudniej Nam bylo zlapac ten jezyk,ktorym porozumiewalysmy sie za nastoletnich czasow.
Ale spotykalam sie z nia za kazdym razem,gdy bylam w domu. Czulam sie z nia zwiazana, mialysmy duzo wspolnych wspomnien, jej rodzina byla mi rownie bliska, jak wlasna. Lubilam z nia rozmawiac, dyskutowac, analizowac.
Poroznilysmy sie jednak trzy lata temu. Kiedy Ona zaszla w ciaze ,a ja bylam swiezo co upieczona Mama drugiego synka. Od slowa do slowa na GG wypalilam,ze niedojrzala chyba do macierzynstwa jak ma takie pierdoly w glowie . Obrazila sie, dodala kilka slow od siebie, przestalysmy sie odzywac.
Move on Minia....

'SA TAKIE WYDARZENIA,KTORE.... PRZEZYTE WSPOLNIE -
- MUSZA ZAKONCZYC SIE PRZYJAZNIA'.
J.K.ROWLING

I otoz to :

Moja pierwsza emigracyjna 'przyjaciolka' byla Violka. Szalona, bez ograniczen, pelna energii, pomyslow. Jedynaczka. Dziewczyna przy ktorej nabralam troche kompleksow,bo bardzo sie roznilysmy. Ja spokojna, zrownowazona, cicha. Ona ?: znal ja kazdy, byla dusza towarzystwa.ale to wlasnie z nia stworzylam swiety,niezniszczalny duet.
To z nia wypijalam butelke wina opijajac nasze troski, to z nia pracowalam w tym samym miejscu, to z nia dzielilam razem mieszkanie I kazda radosna lub mniej nowine, to za nia I mna Manager ciagle gonil,bo uciekalysmy na szybka przerwe na papierosa, to przy niej mialam robiony pierwszy w zyciu tatuaz. Wszyscy wiedzieli,ze tam gdzie jest Viola, tam byla ja.Bylysmy jak para skarpetek - nierozlaczne.
Rzadko kiedy sie klocilysmy. Ale w pewnym momencie nasze drogi zaczely sie rozchodzic.
Viola zadecydowala podbijac swiat I wyruszyc do stolicy,bo tam mieszkal jej chlopak. Ja lubilam moje miasteczko,a Dublin mnie przerazal. Potem odwiedzila mnie tylko raz kiedy mieszkalam juz z moim Mezem. Ja chcialam zebysmy zostali w domu, pogadali, posmiali sie,wypili tequile, jak za starych,dobrych czasow. Ona miala plan zeby zobaczyc sie jeszcze z jedna kolezanka I skoczyc na balety. Wyszlo tak,ze Oni poszli sie bawic, wrocili do Nas do domu o 4 nad ranem, pozniej wstali I zjedli sniadanie I pojechali. Ot Bed & Breakfast all inclusive.
Kilka miesiecy pozniej zaszlam w ciaze I od tamtego czasu sie nie widzialysmy. Poza tym mialam do niej straszny zal. Tak duzy,ze nie kontynuowalam kontaktu.
Czasami na fb potrafila sie odezwac do mnie czy spytac mamy jakies promocje lub rabaty w hotelu,w ktorym pracowalam,bo Oni przyjezdzali akurat na weekend. Mialam,ale nigdy nie skorzystala. Poroznilysmy sie bardzo....nasza przyjazn zostala puszczona wolno jak ptak... I juz nigdy nie wrocila.


Red Square Bar 9 lat temu


Druga dziewczyne,ktora byla mi bardzo bliska byla Ada.
 Najpierw poznalam jej chlopaka - Mikolaja. Polubilam go na tyle, ze nazwalam tym samym imieniem drugiego Synka. Mikolaj pracowal na kuchni. Na wiesc ,ze sprowadza do Irlandii dziewczyne mialam wielkie nadzieje,ze bedzie to dziewczyna z ktora latwo nawiaze kontakt. Nie ma nic gorszego,gdy lubi sie tylko jedna osobe z pary. Jednak Ada szybko przypadla mi do gustu. Bardzo latwo nawiazalysmy kontakt I z predkoscia wiatru stalysmy sie sobie bardzo bliskie.
To z Ada chodzilam na zakupy, to Ada rozsmieszala mnie do lez, tylko Ada potrafila dostac wyplate w czwartek I po dwoch godzinach ja calusienka wydac zostawiajac tylko kilka euro na papier toaletowy. To wlasnie z Ada zadecydowalam sie leciec do Barcelony ,a kiedy Ada wrocila na stale do Polski to wlasnie do niej specjalnie latalam do Poznania,by spedzic przemily wieczor na plotkach, papieroskach I drinkach.
Jednak kiedy Ada rozstala sie z Mikolajem wszystko sie zmienilo. Mialysmy coraz gorszy kontakt, coraz mniej bylo Nas. Nie wiem czy wina byla odleglosc, czy moze zmienily sie priorytety. Ja mialam dwoje dzieci na swiecie, ona dopiero wychodzila za Maz. Nie wiem.
Z kolejnym bolem pozegnalam sie wiec z jedna z blizszych memu sercu osoba.
Teraz staramy sie ponownie sie do siebie 'zblizyc'. Ada zalozyla bloga, ma cudownego 6 miesiecznego Synka. Moze sie uda uratowac to, co kiedys utracilysmy.


The Twelve Hotel, Barna

Reszte dziewczyn,ktore spotykalam na swojej drodze bywaly I po jakims czasie mijaly.
Tak jak to w zyciu na emigracji bywa.
Nic nie jest dlugotrwale!
Nic nie trwa wiecznie....

Nikt nigdy nie zostal na dluzej. Jesli kogos poznawalam to predzej czy pozniej ktos utrzymywal kontakt,bo czegos ode mnie chcial. Nie bylo bezinteresownosci.

Czasami powatpiewam w prawdziwa przyjazn.

Moze dlatego,ze kilkakrotnie sie zawiodlam, czulam sie opuszczona jak pies,ktorego wlasciciele zostawiaja na chwile w lesie I odjezdzaja samochodem na zawsze.

Nikt nie tlumaczy dlaczego tak sie dzieje... tak sie dzieje,wiec widocznie trzeba to zaakceptowac.

Moze im czlowiek mlodszy tym latwiej o przyjaznie.
Moze z wiekiem mamy wieksze wymagania, moze porozniaja nas rzeczy,ktorych nie da sie zmienic.




Czy prawdziwa przyjazn tak trudno odnalezc?

I czy ona naprawde istnieje?

11 komentarzy:

  1. Ja mam takie bardzo blisie znajomości, nie wiem czy są to przyjaźnie, czy nie, ale utrzymujemy ze sobą kontakt od bardzo dawna, nawet jeszcze od podstawówki, były mmenty, że chwilowo się zawieszały nie przez konflikt, a z barku czasu itp ale potem na nowo odżywały. Myśle, że często i odległość i zmiana właśnie priorytetów, wyjście za mąż, założenie rodziny, zmiana pracy itp mają wpływ na nasze znajomości/przyjaźnie, ale warto je pielęgnować, o ile obie strony tego chcą i obie to szanują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroki emigracji, nic za darmo nawet przyjazn😢

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym wiekiem i przyjaźnią to trochę faktycznie tak jest. Im człowiek starszy tym trudniej o przyjaźń, raczej pojawiają się bliskie znajomości. Tym bardziej doceniam fakt, że mam taką bliską duszę od...32 lat. A więc zdarza się:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O szczerą, najprawdziwszą przyjaźń trudno, za to o fałszywców łatwo szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem szczerze, że ja już chyba straciłam wiarę w prawdziwą przyjaźń. Z moich dawnych przyjaciółek/koleżanek/znajomych nie została ani jedna, choć kiedyś tworzyłyśmy naprawdę zwartą, silną grupę wsparcia. Zawsze obiecywałyśmy sobie, że żaden facet nas nie poróżni, żadne doświadczenia naszej przyjaźni nie zniszczą, że nawet w natłoku innych obowiązków znajdziemy dla siebie czas - ale niestety w rzeczywistości wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Nie dość, że nasze drogi się rozeszły - to jeszcze na wielu z nich bardzo się zawiodłam i w związku z tym teraz nie mam już w sobie dawnej ufności do ludzi i wolę być sama, niż znów się rozczarować...

    P.S. A tak z innej beczki - piękna z Ciebie kobieta ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. <3 to co? Spróbujemy nie?:))*

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawdziwych przyjaciół ciężko znaleźć - to prawda... Ja po sytuacjach w swoim życiu, wiem iż mam ich kilku. Tak naprawdę 2. I cieszę się, że są.. ja też staram się być w ich życiu, kiedy tylko mnie potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miniowa Mamo....

    czuje dokładnie tak samo jak Ty!
    W Polsce miałam od czasów studenckich przyjaciółkę. Bratnią duszę.
    Póki mieszkałam blisko było dobrze. Później odległość naszą znajomość osłabiała. Trzeba naprawdę sporo wysiłku i chęci
    by przyjaźń dzielona kilometrami przetrwała. Dzisiaj czasami rozmawiamy, piszemy co jakiś czas do siebie. To nie jest to samo. Już przestałam o to walczyć. Jednak zawsze czekam na to nasze wspólne spotkanie, gdy wracam do domu w Polsce...

    A w Uk? tak samo jak u Ciebie. Ktoś pojawia się i zaraz znika.
    Trudno znaleźć normalną, zwykłą dziewczynę, bratnią duszę.

    Mam nadzieję, że uda Ci się jeszcze spotkać
    prawdziwą przyjaźń w Irlandii. Żyje się wtedy o wiele raźniej.

    Ściskam Cie ciepło!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się ze o prawdziwą przyjaźn nie tylko ciężko na emigracji ale ogólnie w życiu. Ja akurat mam najlepsze przyjaciółki właśnie z czasó emigracji a tu w kraju cóż... bez komentarza

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem tyle, że o przyjaźń nie warto jakoś specjalnie zabiegać, bo ta prawdziwa sama przyjdzie. Jest z nią trochę jak z miłością, wg mnie i jedno i drugie to istna chemia :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mocno wierzę w przyjaźń :) doświadczam jej z resztą, i to takiej neistandardowej, damsko męskiej. Bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że postawiłam na jakoś, anie na ilość :) i jest mi z tym dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes